Start - Między wygodą a odpowiedzialnością
Między wygodą a odpowiedzialnością
Czy można dbać jednocześnie o środowisko oraz o domowy budżet? Z tym wyzwaniem zmierzyła się IKEA Polska realizując kampanię „Przy okazji” – projekt oparty nie tylko na idei zrównoważonego stylu życia, lecz także na naukowej analizie realnych efektów ekologicznych i ekonomicznych konkretnych produktów. Znalazły się one pod okiem naukowców, którzy sprawdzili wpływ ich stosowania na ograniczenie emisji dwutlenku węgla i zmniejszenie ilości odpadów oraz obciążenia naszego portfela.
W gronie zaproszonych do projektu ekspertów ze świata nauki znalazł się Prodziekan ds. Infrastruktury i Organizacji prof. dr hab. inż. Krzysztof Pikoń z Wydziału Inżynierii Środowiska i Energetyki Politechniki Śląskiej, z którym porozmawialiśmy o doświadczeniach związanych z pracą nad kampanią, najciekawszych wnioskach badań oraz o tym, od jakich produktów warto rozpocząć drogę do bycia „eko”.
IKEA pokazała w swojej kampanii, jak łatwo żyć w sposób bardziej zrównoważony, tak po prostu „Przy okazji”. Sięga jednak dalej: postanowiła oprzeć przekaz na rezultatach badań naukowych. W kampanii zaprezentowano dostępne w sprzedaży produkty – od drobnych akcesoriów, po duże urządzenia AGD. Wydaje się, że najłatwiej zacząć od tych mniejszych i tańszych produktów. Czy może jednak jest inaczej…?
To bardzo trafne spostrzeżenie – i rzeczywiście było ono jednym z tematów, które analizowaliśmy jako zespół. Z jednej strony – mniejsze produkty, takie jak akumulatorki LADDA, butelka wielorazowego użytku czy kosze do segregacji, są zdecydowanie bardziej „dostępne” – zarówno finansowo, jak i pod względem zmiany nawyków. Dają też poczucie szybkiego efektu i satysfakcji z działania, co bywa motywujące.
Z drugiej strony, produkty większe – jak płyta indukcyjna czy suszarka wolnostojąca – mają często większy potencjał środowiskowy. Przykładowo, wymiana urządzenia grzewczego na indukcyjne może przynieść zauważalne oszczędności energii i redukcję emisji dwutlenku węgla. Tyle, że decyzje zakupowe w tym przypadku są bardziej złożone – wymagają większego budżetu, planowania, czasem remontu.
Dlatego nasze podejście – i to, co pokazuje sama kampania – opiera się na zasadzie „każdy krok ma znaczenie”. Nie chodzi o to, żeby od razu wymieniać całą kuchnię. Chodzi o stopniowe wprowadzanie rozwiązań, które łączą wygodę, korzyści ekonomiczne i troskę o środowisko.
Co ważne: nasze badania pokazały, że zarówno małe, jak i duże zmiany mają realny wpływ – tylko w różnej skali i horyzoncie czasowym. Przykładowo, wspomniane już akumulatorki LADDA mogą przynieść oszczędności sięgające niemal 2000 zł w całym cyklu życia, a jednocześnie zmniejszyć ilość odpadów. Z kolei płyta indukcyjna pozwala zredukować zużycie energii elektrycznej o ok. 136 kWh rocznie, co przekłada się na konkretną redukcję śladu węglowego i wydatków.
Czasami wystarczy tylko nasza decyzja. Przykładami są choćby pojemniki na żywność, woreczki strunowe czy butelka na wodę. Koszt takiej butelki to około 10 zł, a według danych z kampanii jej codzienne używanie, zamiast plastikowych butelek, pozwala ograniczyć emisję dwutlenku węgla nawet o 146,7 kg rocznie. Pomnożony przez miliony użytkowników, taki wybór może przynieść realne korzyści dla środowiska. Te liczby powinny robić na nas wrażenie?
Zdecydowanie tak – i to nie tylko ze względu na skalę liczbową, ale przede wszystkim na przesłanie, które za tym stoi. Właśnie takie przykłady pokazują, że realny wpływ na środowisko mogą mieć najprostsze wybory. Zamiast kupować codziennie wodę w plastikowej butelce, sięgamy po jedną, wielorazową – i w ciągu roku redukujemy ślad węglowy o blisko 150 kilogramów dwutlenku węgla. To więcej niż wielu osobom się wydaje.
Dla porównania: to tak, jakbyśmy zrezygnowali z przejazdu samochodem osobowym na dystansie ponad 700 km. A koszt? Symboliczny – bo mówimy tu o produkcie za niespełna 10 zł.
Z perspektywy naukowców pracujących przy kampanii, właśnie tego typu dane miały szczególną wartość komunikacyjną. Pokazują, że ekologia nie musi być ani kosztowna, ani skomplikowana. Czasem wystarczy tylko inny wybór – jedna decyzja, która powtarzana codziennie przekłada się na bardzo konkretny efekt środowiskowy.
I to jest moim zdaniem najważniejszy przekaz kampanii „Przy okazji”: nie musimy czekać na wielkie zmiany systemowe, by zacząć działać. Każdy z nas może – dosłownie – dziś, od ręki, zrobić coś dobrego dla planety. I to często bez wysiłku, inwestycji czy rewolucji w stylu życia.
W przypadku płyty indukcyjnej oszczędność 94 zł rocznie nie brzmi może spektakularnie, ale warto zwrócić uwagę, że kilka takich domowych oszczędności może się zsumować w konkretną kwotę, którą da się przeznaczyć na inny cel, dbając przy tym o nasze otoczenie. Zgodzi się Profesor?
Zdecydowanie tak – i myślę, że właśnie w takim podejściu tkwi siła kampanii „Przy okazji”. Bo faktycznie, jeśli spojrzeć na pojedynczą oszczędność – 94 zł rocznie – można ją uznać za symboliczną. Ale jeśli zestawimy ją z innymi codziennymi decyzjami – zużyciem wody, ograniczeniem marnowania jedzenia, korzystaniem z akumulatorków czy wielorazowych opakowań – to zaczyna się robić z tego naprawdę zauważalna kwota.
Co więcej, każda z tych decyzji przynosi również wymierną korzyść środowiskową – redukuje emisję dwutlenku węgla, ogranicza odpady, zmniejsza presję na zasoby. Właśnie to podwójne działanie – ekonomiczne i ekologiczne – sprawia, że warto podejmować takie działania.
Ale najważniejsze, moim zdaniem, jest coś jeszcze: wyrobienie nawyku. Bo tak naprawdę chodzi o zmianę codziennej rutyny – tak, jak uczymy się dbać o zdrowie czy kondycję fizyczną. Na początku może się wydawać, że to drobiazgi, ale z czasem stają się naturalną częścią naszego stylu życia.
I dokładnie tak samo jest z podejściem ekologicznym – kiedy przestaniemy je traktować jako „dodatkowy wysiłek”, a zaczniemy jako coś oczywistego i prostego, wtedy zmiana będzie trwała. I właśnie do takiego podejścia – spokojnego, konsekwentnego i codziennego – zachęca ta kampania.
Jak właściwie doszło do współpracy Profesora z tą firmą?
To było w pewnym sensie naturalne i nieuniknione spotkanie. IKEA od lat wyznacza kierunki w zakresie zrównoważonego rozwoju i gospodarki o obiegu zamkniętym – nie tylko deklaracjami, ale rzeczywistymi działaniami, które mają mierzalny wpływ. Ich podejście do cyrkularności – od projektowania produktów po działania edukacyjne – zasługuje na uznanie.
Z drugiej strony, ja sam od wielu lat zajmuję się właśnie tematyką gospodarki o obiegu zamkniętym – zarówno naukowo, jak i wdrożeniowo. Na tej płaszczyźnie nasze drogi musiały się kiedyś skrzyżować.
Co więcej, przy tym projekcie współpracowałem z prof. Joanną Kulczycką z Instytutu Gospodarki Surowcami Mineralnymi i Energią Polskiej Akademii Nauk – uznaną specjalistką w zakresie zarządzania zasobami i analiz środowiskowych oraz z dr Agnieszką Sznyk z INNOWO, osobą o niezwykłej energii i zaangażowaniu w promocję innowacyjnych i odpowiedzialnych rozwiązań systemowych.
Nie ukrywam, że była to nasza kolejna wspólna inicjatywa – wcześniej mieliśmy już okazję współpracować przy projektach związanych z cyrkularnością i transformacją systemową. Tym bardziej cieszy mnie fakt, że IKEA zdecydowała się na tak merytoryczne podejście, angażując interdyscyplinarny zespół ekspertów, by wspólnie pokazać, że codzienne wybory naprawdę mają znaczenie.
Jakie było zadanie Profesora w całym projekcie?
Moim zadaniem jako eksperta z zakresu gospodarki o obiegu zamkniętym oraz inżynierii środowiska, było przede wszystkim nadzorowanie metodologii oceny wpływu produktów IKEA na środowisko i ich potencjału w kontekście zmiany codziennych nawyków konsumenckich. Pracowaliśmy nad analizą danych dotyczących śladu węglowego, oszczędności energetycznych, ograniczenia odpadów i potencjału recyklingowego, ale także nad tym, jak te informacje przekazać w sposób zrozumiały i angażujący.
Proces trwał wiele miesięcy – od prac koncepcyjnych, przez zbieranie danych, aż po opracowanie końcowych wniosków i ich prezentację w kampanii. Kluczowe było, by każda liczba – czy to kilogramów dwutlenku węgla, kilogramów uratowanego jedzenia czy też złotówek – miała solidne podstawy naukowe i była jednocześnie zrozumiała dla przeciętnego użytkownika.
Co bardzo ważne: oceniane przedmioty nie były analizowane wyłącznie w teorii. Wszystkie były poddane rygorystycznym testom praktycznym – chodziło o to, by dane nie były jedynie modelem statystycznym, lecz realnym odzwierciedleniem użytkowania tych produktów w życiu codziennym. Tylko takie podejście zapewnia pełną wiarygodność wyników i zaufanie do przekazu kampanii. IKEA zadbała o to, by za komunikatem stała rzetelność, a nie marketingowy slogan – i to było dla nas, jako zespołu naukowców, niezwykle istotne.
W ramach kampanii przygotowano obszerny i ciekawy raport, który oceniał produkty pod kątem oszczędności energii i wody, minimalizacji powstawania odpadów i przeciwdziałania marnotrawieniu żywności. Jak przebiegała praca nad raportem oraz jakie konsultacje towarzyszyły jego tworzeniu?
Praca nad raportem była procesem wieloetapowym i wymagającym – zarówno pod względem merytorycznym, jak i organizacyjnym. IKEA zapewniła nam pełny dostęp do wszystkich niezbędnych informacji technicznych i środowiskowych dotyczących badanych produktów, a także same produkty – co pozwoliło przeprowadzić ich rzeczywistą ocenę.
Jak już wspominałem, nie ograniczaliśmy się do analizy „zza biurka”. Połączenie podejścia teoretycznego z praktycznym testowaniem stanowiło fundament całego projektu. Dzięki temu uzyskaliśmy nie tylko modelowe wskaźniki, ale realnie zweryfikowane dane, które przekładają się na rzetelny i zrozumiały przekaz dla konsumentów. Tylko takie podejście daje najwyższą możliwą wiarygodność – zarówno naukową, jak i społeczną.
Trzeba jednak podkreślić, że to nie był efekt indywidualnych działań – to wynik bardzo dobrze skoordynowanej pracy zespołowej. Projekt był złożony, interdyscyplinarny i wymagał precyzyjnego podziału ról. Każdy członek zespołu doskonale znał swój zakres obowiązków, a jednocześnie pozostawaliśmy w stałej komunikacji, konsultując ze sobą wnioski i wyniki. Ta synergia pomiędzy nauką, praktyką i komunikacją była ogromną wartością dodaną i – moim zdaniem – jednym z głównych powodów sukcesu całej kampanii.
To także dowód na to, że kiedy nauka i biznes potrafią się uważnie słuchać, powstają rzeczy naprawdę wartościowe.
Tematyka zrównoważonego rozwoju ma dla naszej Uczelni ogromne znaczenie. Kampania pokazuje natomiast, jak – tak po prostu „Przy okazji” – możemy codziennie dbać o środowisko. Znaczenie mają tylko nasze wybory. Zgadza się Profesor z tym przesłaniem?
Zdecydowanie tak – to bardzo celne i potrzebne przesłanie. Rzeczywiście, codzienne wybory, które często wydają się błahe, w skali całego społeczeństwa mają ogromne znaczenie. Właśnie dlatego kampania tak dobrze trafia w sedno – pokazuje, że zdrowe i zrównoważone życie nie musi oznaczać radykalnych zmian, ale raczej świadome podejmowanie decyzji w ramach codziennych czynności.
Jeśli chodzi o naszą Uczelnię – Politechnika Śląska od lat jest zdecydowanym liderem we wdrażaniu zielonych rozwiązań. Tworzymy nowoczesne technologie wspierające ochronę środowiska, rozwijamy innowacje materiałowe, energetyczne i środowiskowe, a także aktywnie współtworzymy ramy polityk publicznych w zakresie zrównoważonego rozwoju i gospodarki obiegu zamkniętego.
Przykładem jest projekt „Gospodarka o obiegu zamkniętym w budownictwie: projektowanie budynków cyrkularnych (CIRCON)”, realizowany w ramach Norweskiego Mechanizmu Finansowego, którego celem jest promocja gospodarki o obiegu zamkniętym w budownictwie – poprzez projektowanie budynków cyrkularnych oraz rozwój narzędzi wspierających decyzje projektowe, materiałowe i inwestycyjne.
Obecnie kieruję także międzynarodowym, europejskim projektem “Circular Economy Pathways for the Energy Transition”, w którym – poza komponentem edukacyjnym – opracowujemy również tzw. policy paper, czyli dokument zawierający konkretne rekomendacje, jak wdrażać politykę transformacji energetycznej w sposób zgodny z zasadami gospodarki o obiegu zamkniętym. Kluczowe jest tu podejście materiałowe – chodzi o to, by dekarbonizacja i rozwój odnawialnych źródeł energii nie odbywały się kosztem nadmiernej eksploatacji surowców.
Poza tymi dużymi, systemowymi działaniami ogromne znaczenie ma również edukacja konsumencka. To właśnie sposób myślenia i nasze codzienne wybory zdecydują, czy transformacja rzeczywiście się powiedzie. Dlatego Katedra Technologii i Urządzeń Zagospodarowania Odpadów realizuje obecnie – na zlecenie Ministerstwa Edukacji Narodowej – studia podyplomowe dla nauczycieli, którzy chcą wprowadzać tematykę gospodarki o obiegu zamkniętym do swoich przedmiotów. Uważam, że to jeden z najważniejszych kierunków działań: kształtowanie kolejnych pokoleń w duchu odpowiedzialności środowiskowej. Edukacja to fundament realnej zmiany.
Znajdujemy w raporcie mnóstwo szczegółowych danych, jak na przykład: „skorzystaj z miski do zlewu i oszczędź nawet 950 litrów wody rocznie”. Jak wyglądało opracowywanie tych wartości?
To właśnie jedna z największych zalet tej kampanii – dane, które pojawiają się w komunikacji, nie są przypadkowe ani przybliżone. Każda liczba została opracowana na podstawie konkretnych założeń, opartych na dostępnych danych technicznych, analizach użytkowania i weryfikacji praktycznej.
W przypadku wspomnianej miski do zlewu – analizowaliśmy m.in. przeciętne zużycie wody podczas zmywania „pod bieżącą wodą” i porównywaliśmy je z wariantem użycia miski. Na tej podstawie oszacowaliśmy, ile wody można zaoszczędzić przy regularnym korzystaniu z tego prostego rozwiązania – i w skali roku ta różnica sięga nawet 950 litrów.
Oczywiście, jest to wartość uśredniona – bo każde gospodarstwo działa nieco inaczej. Dlatego nasze podejście zakładało stworzenie modelu referencyjnego, opartego na realnych danych, który następnie był weryfikowany pod kątem zgodności z typowym użytkowaniem.
Kluczowe było połączenie podejścia analitycznego z praktycznym testowaniem produktów oraz współpraca interdyscyplinarnego zespołu: od inżynierii środowiska, przez ekonomię cyrkularną, po komunikację społeczną – by dane były zarówno wiarygodne naukowo, jak i komunikatywne dla odbiorcy.
IKEA bardzo jasno postawiła na rzetelność – i stąd właśnie współpraca z zespołem naukowców. Bo tylko wtedy, gdy dane mają solidne podstawy, budują realne zaufanie i mogą inspirować do działania.
Niektóre z ocenianych produktów można zaliczyć do ekologicznych i oszczędnych. Inne stawiają na kreatywność – jak obrotowa półka do lodówki – zapobiegająca temu, że nie będziemy zapominać o produktach z tyłu lodówki, które się psują. Czy wśród tych rozwiązań są takie, które należą do Profesora ulubionych?
To bardzo trudne pytanie, bo każdy z tych produktów ma coś, co czyni go wartościowym – czy to pod kątem oszczędności zasobów, czy wpływu na zmianę nawyków. Ale jeśli miałbym wskazać kilka, które szczególnie przypadły mi do gustu, to zacząłbym właśnie od tej – z pozoru prostej – obrotowej półki do lodówki, czyli SNURRAD.
To doskonały przykład jak niewielkie, przemyślane udogodnienie może mieć duży wpływ. Nie wymaga ani wysiłku technologicznego, ani dużych nakładów finansowych, a znacząco ogranicza marnowanie żywności. Dzięki niemu mniej jedzenia trafia do kosza, bo łatwiej dostrzec to, co mogłoby „zniknąć” gdzieś z tyłu lodówki. Mniej zmarnowanej żywności to mniej emisji, mniej odpadów i realna oszczędność – często nieuświadomiona. A wszystko dzięki jednemu prostemu pomysłowi.
Cenię również butelkę wielorazową IKEA 365+ – za to, że dosłownie każdy może od niej zacząć. Jest tania, wygodna, trwała i naprawdę robi różnicę, jeśli chodzi o ograniczenie plastiku i emisji dwutlenku węgla.
Na liście moich ulubionych produktów są też akumulatorki LADDA – jako przykład rozsądnej inwestycji w coś, co procentuje przez lata. Nie tylko ograniczają ilość odpadów, ale też dają bardzo wymierne oszczędności finansowe.
Krótko mówiąc – lubię te rozwiązania, które są sprytne, przemyślane i dostępne dla każdego, bez względu na poziom wiedzy czy styl życia. Bo to one mają największą szansę naprawdę coś zmienić – właśnie „przy okazji”.
W informacji o kampanii czytamy także, że: „mimo świadomości klimatycznych wyzwań – wciąż nie wiemy, od czego zacząć. Polacy są zagubieni wśród komunikatów i oczekiwań”. Zgodzi się Profesor z tym stwierdzeniem?
Zdecydowanie się z tym zgadzam. Moje doświadczenia – zarówno zawodowe, jak i prywatne – pokazują, że coraz więcej osób rozumie powagę wyzwań klimatycznych i chce działać odpowiedzialnie, ale po prostu nie wie, od czego zacząć, co naprawdę ma sens, a co jest tylko „modne”.
Dlatego tak bardzo potrzebujemy rzetelnych kampanii informacyjnych – nie opartych na pustych hasłach, ale pokazujących rzeczywisty stan środowiska i konkretne efekty danych rozwiązań. Ludzie nie szukają już ogólnych apeli, ale praktycznych wskazówek: co mogę zrobić jako konsument? Które wybory faktycznie mają znaczenie? Jakie działania przynoszą realne korzyści środowiskowe?
Niestety, równolegle rośnie zjawisko tzw. greenwashingu – czyli sytuacji, w których firmy promują swoje produkty jako ekologiczne tylko w warstwie marketingowej, podczas gdy ich rzeczywisty wpływ na środowisko jest znikomy lub wręcz negatywny. Ekologia stała się modna – i choć to z jednej strony dobre, to niesie też ryzyko, że będzie wykorzystywana jako chwyt promocyjny, a nie rzeczywiste zobowiązanie do zmiany.
Dlatego w kampanii IKEA „Przy okazji” tak bardzo postawiono na rzetelność i transparentność. Współpraca z niezależnymi naukowcami, jawność danych, konkretne liczby i ich źródła – to wszystko ma ogromne znaczenie dla wiarygodności przekazu.
I co równie ważne – kampania pokazuje, że małymi krokami można osiągnąć bardzo wiele. Bo to my – konsumenci – w swojej masie kształtujemy trendy i wpływamy na rynek. Jeśli świadomie wybieramy produkty, które są naprawdę przyjazne środowisku, to firmy będą musiały się do tego dostosować. I właśnie dlatego edukacja, uczciwa komunikacja i zaufanie są dziś tak kluczowe.
Na koniec proszę o najciekawszy wniosek płynący z tej przygody.
Z perspektywy naukowca najciekawszy był chyba moment, w którym zorientowaliśmy się, że najbardziej „niewinne” produkty – jak zwykła butelka na wodę czy obrotowa półka do lodówki – mają potencjalnie większy wpływ środowiskowy niż niektóre zaawansowane technologicznie urządzenia. To była świetna lekcja pokory wobec codzienności – i bardzo wyrazisty sygnał, że czasem najmniej spektakularne rozwiązania są najbardziej efektywne.
Współpraca w ramach projektu była dla mnie dowodem, że kiedy nauka spotyka się z odpowiedzialnym biznesem, można stworzyć coś naprawdę wartościowego. I że jest duża siła w pokazywaniu ludziom, że nie trzeba być ekspertem od klimatu, żeby coś zmienić – wystarczy zacząć, najlepiej „przy okazji”.
Dziękuję za rozmowę.
tekst: Martin Huć
zdjęcia: Jan Szady, materiały prasowe IKEA, istock
Tekst pochodzi z Biuletynu 6 (378) 2025