Elektryk w Śliwkowym świecie

Share on facebook
Facebook
Share on linkedin
LinkedIn
śliwka fot. AŚ (16) dr inż. Janusz Tokarski

Przez kilkadziesiąt lat pokrywał je kurz i patyna w pracowni artysty, dziś zyskały drugie życie – rzeźby kinetyczne Jana Śliwki zostały ponownie wprawione w ruch przez studentów i pracowników Wydziału Elektrycznego Politechniki Śląskiej. Dzieła uznanego na świecie gliwickiego artysty odrestaurowano w ramach Biennale Gliwice – festiwalu eksplorującego związki sztuki z technologią.

To będzie ciężka i brudna praca po zajęciach, bez wynagrodzenia, możliwości zaliczenia przedmiotu czy dodatkowych punktów ECTS, ale da wam możliwość obcowania z dziełami znanego artysty i stworzenia czegoś trwałego – mimo trwającej sesji egzaminacyjnej i pozornie mało zachęcającego ogłoszenia, kilkoro zaciekawionych studentów zgłosiło się do laboratorium Wydziału Elektrycznego, w którym pojawiło się kilka rzeźb kinetycznych Jana Śliwki.

To sporych rozmiarów metalowe obiekty – ciężkie odlewy lub konstrukcje spawane z aluminium – wykonane przez artystę blisko pół wieku temu. Ich mniejsze elementy były zaprojektowane w taki sposób, by poruszać się w rytm muzyki. Jednak po wielu latach rzeźby straciły swój blask, a skomplikowane mechanizmy wewnątrz, wprawiające rzeźby w ruch – złożone z rurek, spawanych ramion, tulei, kabli i 12-woltowych silników komutatorowych (wykorzystywanych kiedyś w wycieraczkach samochodowych z czasów PRL-u) – wymagały gruntownej renowacji.

– Do tej pory nasi studenci raczej nie zajmowali się sztuką, ale pomyślałem, że nasza praca – inżynierów – jest ulotna ze względu na ciągły postęp techniki. To, co dziś usprawnimy, za parę miesięcy lub lat zostanie zastąpione czymś bardziej wytrzymałym lub zużywającym jeszcze mniej energii. A tu pracujemy z rzeźbą, która już jest zdefiniowana, nie zmieni się. Możemy uczestniczyć w czymś trwałym – tłumaczył dr inż. Rafał Setlak, Prodziekan ds. Studenckich i Kształcenia Wydziału Elektrycznego, koordynator przedsięwzięcia.

Studenci rozpoczęli pracę od sprawdzenia, czy obiekty – jak to określają elektrycy – „gadają”, czyli czy silniki komunikują się z zasilaniem. Wyczyścili powierzchnię rzeźb, rozebrali je, wymienili kilkudziesięcioletnie przewody, nasmarowali prowadnice i łożyska – tak, by precyzyjnie zaprojektowane przez artystę mechanizmy znów działały. Warto podkreślić, że Jan Śliwka nie korzystał z programów projektowania CAD ani innych cyfrowych narzędzi, a mimo to wszystkie elementy rzeźb idealnie ze sobą współgrały.

śliwka fot. AŚ (5) wernisaż wystawy rzeźb Jana Śliwki

– Nie miałem wcześniej zbyt dużego kontaktu ze sztuką, ale spodobał mi się koncept połączenia rzeźb i elektryczności – powiedział Radosław Górecki, student mechatroniki, dla którego to niecodzienne doświadczenie było swoistą podróżą do przeszłości. – Zdobyłem wiedzę na temat starych silników, a ponieważ w przyszłości chciałbym się nimi zajmować zawodowo, na pewno będzie to dla mnie przydatne – dodał.

Projekt renowacji rzeźb artysty – którego dzieła, również malarskie, były wystawiane między innymi w Szwajcarii, Niemczech i USA – wywołał duże poruszenie na wydziale i stał się tematem żywych dyskusji. Studenci, przy wsparciu pracowników naukowych, z entuzjazmem podjęli się nietypowego zadania, często pracując do późnych godzin wieczornych.

– Na co dzień jesteśmy obciążeni intensywną pracą umysłową, więc szukamy odskoczni, pracy manualnej. Chcemy zrobić coś namacalnego, nawet brudząc się przy tym – wyjaśniała Gabriela Teda, studentka mechatroniki. – Sztuka jest bliska mojemu sercu, a podczas renowacji rzeźb udało mi się w nieoczywisty sposób połączyć pasje artystyczne z mocno technicznym kierunkiem studiów. Nazwisko Jana Śliwki obiło mi się kiedyś o uszy, ale nigdy wcześniej nie miałam okazji zobaczyć jego prac na żywo. Tym bardziej jestem szczęśliwa, że mogłam tak dokładnie poznać ich wnętrze i mechanizmy – cieszyła się studentka.

Rzeźby wprawiane są w ruch w rytm muzyki, skomponowanej specjalnie dla artysty przez Krzysztofa Pendereckiego. Ich działanie – przesuwanie odpowiednich segmentów – umożliwia nowoczesny układ sterowania autorstwa dr. inż. Janusza Tokarskiego z Wydziału Elektrycznego. Elektronika do jednej z rzeźb powstała już sześć lat temu, przy okazji wystawy prac Jana Śliwki w gliwickiej galerii sztuki Brama.

– Wówczas muzyka z wnętrza rzeźby uruchamiała ruch. Teraz chciałbym, żeby dźwięki mogły być odbierane także z zewnątrz, na przykład za pomocą instrumentu – tłumaczył dr inż. Tokarski, który – podobnie jak studenci – przyznał, że zetknięcie nauki ze sztuką było dla niego ciekawym doświadczeniem. – Każdy silnik reaguje na inny element dźwięku – rytm, tempo, natężenie – dlatego ruchy są różne, a poszczególne elementy poruszają się jakby niezależnie. – Projektowanie elektroniki to też swego rodzaju forma sztuki. Każdy projekt techniczny to praca twórcza, wymaga stworzenia czegoś nowego – przekonywał.

Wernisaż wystawy rzeźb Jana Śliwki – zarówno tych pokazywanych wcześniej, jak i odrestaurowanych na Politechnice Śląskiej – odbył się podczas Biennale Gliwice, pierwszej tego typu imprezy w mieście, której ambicją było przybliżenie sztuki mieszkańcom.

śliwka fot. AŚ (4) Paweł Pindur, Fundacja Soundscape i Danuta Śliwka, żona artysty podczas wernisażu

– W kręgu naszych zainteresowań jest wykorzystanie nowych technologii w sztuce, a Jan Śliwka był w pewnym sensie prekursorem sztuki nowomedialnej. Jego dzieł nie mogło zabraknąć na Biennale Gliwice – mówił Paweł Pindur z fundacji Soundscape, organizatora wydarzenia. – Wiedząc, że Śliwka lata temu współpracował z ludźmi związanymi z Uczelnią, wpadłem na pomysł, by zaangażować studentów w ten projekt. Dziękuję wszystkim z Politechniki Śląskiej za zaangażowanie. Technologia nie musi służyć wyłącznie przemysłowi, może też wspierać realizację ciekawych artystycznych wizji – dodał.

Studenci Wydziału Elektrycznego zaangażowani w projekt raczej nie wiążą swojej przyszłości z karierą artystyczną, ale wielu z nich po raz pierwszy zaczęło dostrzegać powiązania między technologią a sztuką współczesną.

– Wiele się nauczyłem, zacząłem bardziej interesować się sztuką i wiem już, że to nie tylko stojące rzeźby czy obrazy. Czuję ogromną satysfakcję, ponieważ dołożyłem cegiełkę do czegoś, co będzie można podziwiać przez kolejne lata – powiedział Mateusz Gorzeń, student Wydziału Elektrycznego.

Oprócz wernisażu rzeźb kinetycznych Jana Śliwki, miasto doceniło i wyeksponowało inne dzieło artysty – monumentalną rzeźbę dłoni z uniesionym kciukiem, będącą totemem pierwszego gliwickiego Biennale. Została ustawiona na skwerze Europejskim.

– Bardzo się cieszę, że jest takie zainteresowanie twórczością mojego męża. On zawsze dążył do niezależności w sztuce. Miał nawet pomysły, by dźwięki z kosmosu poruszały jego rzeźby, albo chciał odtwarzać twarz widza na ekranie. Niestety ówczesna technologia mu na to nie pozwalała. Wyprzedzał swoje czasy – jego dzieła były zbyt awangardowe, zbyt duże, zbyt kolorowe. Był bardziej doceniany za granicą, dlatego jestem bardzo zadowolona, że jego rzeźba stanęła także w naszym mieście – powiedziała Danuta Śliwka, żona nieżyjącego od trzech lat artysty.
Dzięki pasji i umiejętnościom studentów i naukowców, kilka kolejnych rzeźb znów porusza widzów, ale jak podkreślają pomysłodawcy festiwalu sztuki w Gliwicach, to dopiero początek owocnej współpracy. Pracownia artysty kryje w sobie jeszcze wiele dzieł czekających na nowe życie .

tekst: Anna Świderska
współpraca: Filip Grela
zdjęcia: Anna Świderska

Tekst pochodzi z Biuletynu 7/8 (379) 2025

© Politechnika Śląska

Polityka prywatności

Całkowitą odpowiedzialność za poprawność, aktualność i zgodność z przepisami prawa materiałów publikowanych za pośrednictwem serwisu internetowego Politechniki Śląskiej ponoszą ich autorzy - jednostki organizacyjne, w których materiały informacyjne wytworzono. Prowadzenie: Centrum Informatyczne Politechniki Śląskiej (www@polsl.pl)

Deklaracja dostępności

„E-Politechnika Śląska - utworzenie platformy elektronicznych usług publicznych Politechniki Śląskiej”

Fundusze Europejskie
Fundusze Europejskie
Fundusze Europejskie
Fundusze Europejskie