10 września 2013
Wiersze naszego starszego kolegi absolwenta Politechniki z 1950 r

 

Do Stowarzyszenia dotarł list Pana Andrzeja Porębskiego wraz z tomikiem poezji jego ojca Jana Porębskiego, który ukończył Politechnikę Śląską w roku 1950. W tomiku jest szereg utworów związanych z Politechniką i Gliwicami.

Poniżej zamieściłem kilka z nich.

 

 

 

 

Politechnice Gliwickiej   (16 II 1952)

 

Jak do kochanki z najpiękniejszych lat

zmęczony życiem

zdradzony przez świat

wróciłem do Ciebie dziś.

Chcę

Na twoich uliczkach

 murach starej bursy

znaleźć choć ślady życia

życia, które było piękne.

 

Odszedłem od Ciebie inżynierem.

Nie dali mi

dokumentacji technicznej

do nowego, trudnego życia.

Bezmiarem niepotrzebnej pracy

Zakryli mi radość i nadzieję.

 

Moja Politechniko !  (25 V 1994)

 

Kocham Cię mocno i gorąco

jak przed pięćdziesięciu laty.

Powiedz – czy nic nas nie czeka

Oprócz podróży w zaświaty.

 

Proszę Cię na mą miłość

tak bardzo – ze łzą w oku

pozwól mi jeszcze pozostać

na ostatnim roku.

 

Maże urlop dziekański?

Zaległe dwa egzaminy?

Na pewno coś wymyślisz-

Powodów mogą być tuziny

 

U Cesi oblałem kolokwium

oprułem wzmacniacze mocy

chociaż im poświęciłem

kilka zarwanych nocy.

 

Lampy elektronowe

to też piekąca rana:

oblałem fotodiody –

próżniowa i gazowana!

 

Równanie linii nie wyszło -

choć czasem student się stara.

Trudno za pierwszym razem

Było zdać u Malara.

 

Czy mogę jeszcze powtórzyć

po pięćdziesięciu latach

teraz – tutaj –w Gliwicach

czy później – w zaświatach.

 

Czy mogę stanąć w ogonku

po obiad w stołówce na Strzody?

Naprawdę -  nie mam diety –

ja ciągle jestem młody.

 

Daj drugą radość dyplomu –

Nadzieję.. ,że przyszłość będzie udana!

Tak bardzo proszę Cię o to

Moja Uczelnio Kochana

 

Gliwice

 

Miasto moje

Najdroższe ze wszystkich miast.

Jestem tu – by Cię uścisnąć, pożegnać ostatni raz.

Chcę przejść uliczkami młodości

Utrwalić wzrokiem sale i bursę

Cmentarz, gdzie został mój zapał

nie chcę

i nie powiem Ci

że źle i ciężko

że szare dni

że przygniatają

że zamazują Twój obraz

że idzie się w bólu i bez kropli nadziei

na przyszłość.

 

Moim Gliwicom    (19 V 1957)

 

Miasto. Miasto kochane

najpiękniejsze z miast;

Unieś w górę semafor -

daj mi wolny wjazd

 

Otwórz uliczki - jak serce,

- daj wspomnień szczodry zdrój!

Zawsze mam gdzieś pod sercem

Kochany obraz Twój!

 

To tutaj - był najpiękniejszy

zakątek naszego świata.

Miasto - przypomnij mi otym -

Choć już minęły lata

 

Daj tę dobrą kompanię

i radość tamtych dni -

Miasto - miasto kochane

Ty nie odmówisz mi!

  

 

Gliwice - Juwenalia   (19 V 1957)

 

Dzień był majowy taki

w słońcu mieniły się żaki:

żółte, zielone, czerwone,

paradnie przystrojone

żaki, gliwickie żaki!

 

Słońce w ich oczach się śmiało,

włosy łagodnie muskało

Hej, żaki!

 

A uśmiech dźwięczał wokoło

szczerze, głośno, wesoło

o - taki!

 

Stroje z przeróżnych wieków;

co klorów - człowieku! -

bawi wzrok naokoło.

 

Pod sklepieniem nieba

niewiele młodym trzeba

by było wesoło.

 

Dzień był majowy taki

w słońcu mieniły się żaki

gliwickie - takie kochane.

 

Pełno uśmiechu, zabawy - urody;

Psiakość - jak dobrze być młodym

O żaki 

 

 

 

Wiadomość utworzona: 9 września 2013 19:13, autor: Lech Dobrowolski
Ostatnia modyfikacja: 10 września 2013 16:00, wykonana przez: Lech Dobrowolski
 
Admin Admin © Politechnika Śląska
 
Całkowitą odpowiedzialność za poprawność, aktualność i zgodność z przepisami prawa materiałów publikowanych za pośrednictwem serwisu internetowego Politechniki Śląskiej ponoszą ich autorzy - jednostki organizacyjne, w których materiały informacyjne wytworzono.
Zasady wykorzystywania „ciasteczek” (ang. cookies) w serwisach internetowych Politechniki Śląskiej
Aktualności Stowarzyszenia Wychowanków